Manipulacja czyli zarządzanie kryzysem


Taśmy Prawdy II

W arto zwrócić uwagę, jak przy okazji afery z taśmami Begierowej przy każdej okazji emitowano co smakowitsze kawałki. Jeszcze chwila a Omena Mensa powiedziałaby:" zanim omówimy prognozę pogody na dzisiejszą noc, przypomnijmy sobie taśmy prawdy". Przy każdym nawiązaniu do prowokacji dziennikarskiej, przy każdej rozmowie przynajmniej w małym okienku mogliśmy przeżywać wciąż na nowo rozterki niewinnej duszyczki z Samoobrony kuszonej przez pisowskich diabłów.

Co ciekawe, afera związana z osobą Jacka Kurskiego przez autorów Teraz K... MY opiera się na zupełnie odmiennym potraktowaniu problemu. Zastosowano metodę zaaresztowania taśm z programem. Na dobrą sprawę ci , którzy nie oglądali wtorkowego programu nie mają szans wyrobić sobie poglądu na zachowanie autorów i zaproszonego gościa. Stacja nagłaśnia swoje argumenty, dyskutuje, ba autorzy nawet sie kajają ( co prawda tylko wobec widzów) ale nie ma powtórek, przypominania co smakowitszych momentów. To najlepszy dowód, że zachowanie autorów wobec Jacka Kurskiego nawet szefowie stacji uznali za skandaliczny. Hmm. Źle powiedziane, według szefostwa program był z pewnością świetny, ale nie można go pokazywać bo udawadniałby widzom, że zarzuty PiSu wobec stacji są uzasadnione.

Przyjęto metodę budowy legendy o ostatnim programie Teraz K... MY! W tej legendzie są dobrzy, szlachetni redaktorzy wcielający się w rolę Czerwonego Kapturka i Kurski perfekcyjnie odgrywający zdegenerowanego, pławiącego się w zbrodni wilka. A , że wilk wyszedł poza scenariusz i podobno był dość nieprzyjemny to Czerwony Kapturek się ciut zdenerwował OT i cała historia. Oczywiście Wstrętny PiS robi raban, ale wszyscy wiedzą, że Czerony Kapurek to debeściak a wilk to dresiarz. Sympatie są tu oczywiste.

O ile w aferze Begierowej dopuszczano głosy przeciwne, np prawnika z Fundacji Helsińskiej nie uznającego taśm za przestępstwo, o tyle w aferze która rozpoczęła się tydzień później i trwa nadal, nie dopuszczono do głosu nikogo kto ujął by się za Jarosławem Kurskim. Jedynymi dopuszczonymi do głosu byli politycy PiSu. W ten sposób kompromitację stacji i uchybienie standardom zamieniono w spór polityczny.

Uważam, że nie tylko sam program ale też zachowanie stacji po jego emisji powinno być przedmiotem zainteresowania jakiegoś szacownego gremium.

PS Nie wiem jak Państwo ale ja domagam się od TVN 24 powtórki programu a przynajmniej jego umieszczenia  w internecie. Tak jak to się stało z Ostatnim Kuszeniem Pani Poseł.

C 2006 PORTADA.Pl, All Ri ghts Reserved | kontakt | strona główna